Zanim zdecydujesz się na nóż chirurga

lv3


W połowie stycznia 2017 r. w Las Vegas odbywała się międzynarodowa konferencja lekarzy zajmujących się leczeniem bólu. Dużo ciekawych i nowych rzeczy – zwłaszcza w dziedzinie neuromodulacji, czyli przerywania lub zmiany odczuwania przewlekłego, silnego bólu przy pomocy impulsów elektrycznych. Jest to dziedzina medycyny, która w ostatnich czasach rozwija się bardzo dynamicznie, szczególnie w obliczu prawdziwej epidemii nadużywania leków narkotycznych i psychotropowych.

Neuromodulacja stosowana jest w ciężkich przypadkach, kiedy zawodzą inne metody leczenia i przypomina coś na kształt wszczepianego rozrusznika serca; elektroda wszczepiana jest w okolice rdzenia kręgowego, bolącego nerwu lub nawet do mózgu.

W ostatnich latach leczenie tą metodą bardzo rozwinęło się w USA i w niektórych krajach Europy Zachodniej, natomiast w krajach takich jak Chiny czy Kanada neuromodulacja nie jest aż tak popularna, choć z zupełnie innych względów. W Chinach decydują o tym względy kulturowe, w Kandzie zaś względy ekonomiczne i rodzaj opieki medycznej, która wprawdzie jest bezpłatna, ale oznacza długie terminy oczekiwania na wizytę u specjalisty; w tym także tego, który zajmuje się leczeniem bólu.

Według kolegów po fachu z Kanady, których kilku przyjechało na konferencję do Las Vegas, u naszych północnych sąsiadów przewlekły ból leczy się raczej marihuaną, a nie zaawansowanymi metodami takimi jak neuromodulacja. Dla mnie oznacza to podawanie pacjentom kolejnego narkotyku, który praktycznie nie różni się niczym specjalnym od tych, których wypisywanie jest nadużywane w niejednej praktyce medycznej.

Jeśli popatrzymy na to w perspektywie historycznej, okaże się, że neuromodulacja istniała niemal od początku ludzkości. Dość powiedzieć, że w starożytności próbowano leczyć przewlekły ból przykładając do bolącego miejsca węgorze elektryczne. Później odkryto ją na nowo w latach 60. ubiegłego wieku i rozwinięto szczególnie w Europie Zachodniej i w USA do tego stopnia, że dziś z dużym skutkiem leczy ona ból, ale nie tylko. Stosując rozruszniki elektryczne możemy wspomagać pracę chorego serca pacjenta, możemy wszczepiać elektrody leczące chorobę Parkinsona, a nawet depresję, która często towarzyszy przewlekłemu bólowi. Neuromodulacja może być także pomocna w leczeniu napadów padaczkowych u dzieci. Specjalne bransoletki na nadgarstek są w stanie wysłać sygnał zapowiadający taki napad, a informacja ta oznacza niejednokrotnie uratowanie choremu dziecku życia.

Poddanie się omawianej metodzie jest z pewnością warte rozważenia przed podjęciem decyzji o operacji kręgosłupa. Według dostępnych badań, skuteczność leczenia operacyjnego w przypadku bolącego kręgosłupa usprawnia wprawdzie jego funkcję, ale sam ból w przypadku pierwszej operacji redukowany jest tylko w 60 procentach. Innymi słowy, prawie połowa operowanych pacjentów (w przypadku przychodzących do mojej kliniki – większość) stwierdza, że operacja pomogła im chodzić i przywróciła inne funkcje neurologiczne, jednak ból pozostał. Jeszcze gorzej jest w przypadku kolejnych operacji – po drugiej operacji kręgosłupa szansa na „wyleczenie” przewlekłego bólu zmniejsza się do ok. 30 procent, a po trzeciej tylko 6 procent pacjentów ma szansę „wyleczyć” swój przewlekły ból tą metodą. Nadal jednak zbyt często podejmowane są decyzje o kolejnych, mających doprowadzić do zredukowania bólu zabiegach, które są bardzo kosztowne i wcale nie przynoszą poprawy. Dlatego naprawdę warto rozważyć inne opcje leczenia przewlekłego schorzenia, jakim jest ból.

Każdy pacjent zapyta oczywiście o koszty neuromodulacji. Choć nie jest ona tania (przynajmniej na początku), koszty leczenia tą metodą w całości pokrywane są przez ubezpieczenie pacjenta i zaaprobowana przez federalną agencję ds. leków i żywności (FDA). Neuromodulacja to koszt rzędu kilkudziesięciu tysięcy dolarów (dla porównania: każda operacja kręgosłupa liczona jest w setkach tysięcy), jeśli jednak metoda ta stosowana jest z powodzeniem przez około dwa lata, to łatwo można obliczyć, że spłaca się sama, ponieważ pacjent przestaje używać tony leków przeciwbólowych, które nie są wcale takie tanie.

Chciałbym przypomnieć także o innych, minimalnie inwazyjnych metodach leczenia bólu, takich jak uśmierzanie metodą zamrażania czy ablacji nerwów prądem o częstotliwości radiowej, blokady nerwów, wstrzyknięcia komórek macierzystych w celu odtworzenia zniszczonych powierzchni stawowych oraz leczenia bólów głowy i przykurczów mięśniowych wstrzyknięciami Botoxu, który w tym przypadku stosowany jest w celach medycznych, a nie kosmetycznych, a koszt leczenia pokrywany jest także w całości przez ubezpieczenie. Wszystkie wymienione tu przeze mnie metody w żadnym wypadku nie są związane z podawaniem sterydów ani leczeniem narkotykami, których obawia się tak wielu naszych pacjentów.

Na zakończenie chciałbym powrócić jeszcze do neuromodulacji, czyli zmiany funkcjonowania układu nerwowego przy pomocy wszczepianych elektrod. Ostatnim osiągnięciem, o którym mówiono na konferencji, jest częściowe przywracanie funkcji osobom sparaliżowanym. Jestem pod wrażeniem zaprezentowanych przypadków całkowicie sparaliżowanych pacjentów z porażeniem czterokończynowym, którym metoda ta skutecznie pomogła przywrócić funkcję kończyn dolnych, kontrolę zwieraczy, czy usprawnienie do stanu umożliwiającego sparaliżowanej pacjentce samodzielne prowadzenie odpowiednio przystosowanego samochodu.

Leczeniu bólu na pewno zaczyna się od przysłowiowej „tabletki z krzyżykiem”, ale czy takie tabletki są całkowicie obojętne dla organizmu? Specjaliści od leczenia bólu w jednym są zgodni: tabletki są najbardziej niebezpieczną metodą leczenia przewlekłego bólu, gdyż działają na cały organizm i mogą powodować skutki uboczne i uzależnienie, które leczy się … kolejnymi tabletkami.

dr Arkadiusz Grochowski

Tomek

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>